Produktywność – hasło, które zna każdy z nas. Coś, do czego z jednej strony dążymy, a co z drugiej strony może być naszym przekleństwem i klatką, w której zostajemy uwięzieni. Skąd bierze się presja, by być zajętym 24/7 – i jak sobie z tym radzić?
Produktywność – co to właściwie znaczy?
Produktywność – co to jest i dlaczego nagle zrobiło się o niej głośno? Rosnąca popularność produktywności ma swoje korzenie w kilku zjawiskach społecznych, kulturowych i ekonomicznych, które zbiegły się w czasie.
Media społecznościowe są wypełnione materiałami o tym, jak świetnie się organizować, dokształcać, poszerzać swoje możliwości. Często odczuwamy strach, że zostaniemy pominięci lub wykluczeni, jeśli zrezygnujemy z tego pędu. Dążymy więc do tego, by wykorzystywać każdą sekundę i nie dawać sobie marginesu na nudę, odpoczynek czy wakacje. Efekty? Jesteśmy sfrustrowani, zmęczeni, przebodźcowani i wiecznie wymagamy od siebie niemożliwego.
Oczywiście, produktywności w granicach zdrowego rozsądku nie można potępiać. To super, że chcemy działać, dokształcać się, rozwijać. Problem zaczyna się w momencie, gdy te czynności przestają dawać radość, a stają się wewnętrznym przymusem. Wypalenie, frustracja, problemy zdrowotne to druga, ciemniejsza strona produktywności, o której na szczęście mówi się coraz więcej.
Kiedy produktywność przestaje być produktywna?
No właśnie… Kiedy produktywność zaczyna nam przesłaniać inne cele, to już sygnał, że coś tu jest nie tak. Najprościej mówiąc, nie ma nic złego w tym, że chcemy usprawniać różne procesy, oszczędzać czas, szybciej wykonywać zadania. Ale pułapką jest wieczne poszukiwanie nowych sposobów na „bycie produktywnym” – które zresztą sprawiają, że czas… tracimy.
Dążenie do maksymalnej efektywności może przynieść odwrotny skutek, doprowadzić nas do frustracji czy wypalenia. Zastanów się więc, czy i Ciebie nie dopadła epidemia produktywności. Jeśli podejrzewasz, że ta kwestia stała się celem samym w sobie – a nie celem do tego, by np. mieć więcej czasu na przyjemności – pora na zmiany!
Hustle culture – inspiracja czy droga do wypalenia?
Hustle culture promuje wytężoną pracę, ciągłe doskonalenie i produktywność na najwyższym levelu. Niby dobrze to brzmi, zwłaszcza dla kogoś, kto jest dopiero na początku swojej drogi i chciałby szybko wyprzedzić konkurencję. Może być ogromną inspiracją, ale również… trampoliną do frustracji i kompletnego wypalenia.
Hustlowanie – ok, jeśli przybliża Cię do celu i wiesz, że jest na jakiś czas. Nigdy natomiast praca i dążenie do rozwoju nie powinno się łączyć z myśleniem typu: „sen jest dla mięczaków”, „wakacje są dla słabych”, „odpocznę na emeryturze” i tak dalej. Granica jest bardzo cienka – zaczynasz ambitnie, kończysz jako ogryzek, zastanawiając się, czy istnieje jakiś głębszy sens poza wytężoną pracą i bezustannym pędem.
Ambicja vs. zdrowy rozsądek – gdzie jest granica?
Nie ma w tym nic odkrywczego, ale łatwo to umyka: ambicja jest spoko. Mierzenie wysoko jest dobre. Ale już padanie na twarz ze zmęczenia nie jest okej. Każdy pewnie ma własną granicę, która określa, ile jest w stanie zrobić i jakie koszty ponieść, by coś osiągnąć. I musimy zachować czujność, jeśli wydaje nam się, że tę granicę przekraczamy.
Bezsenność, rozdrażnienie, rozpad relacji międzyludzkich, kłopoty ze zdrowiem – to tylko czubek góry lodowej. Toksyczna produktywność nie bierze jeńców. Jak się ustrzec przed jej negatywnymi konsekwencjami? Po pierwsze: wsłuchuj się w siebie. Myśl o tym, czy realizacja kolejnych celów jest dla ciebie frajdą, czy raczej jakimś wewnętrznym przymusem. Po drugie – dbaj o work-life balance i nigdy nie bądź produktywny kosztem swojego samopoczucia lub zdrowia. Wsłuchuj się w siebie. Sprawdzaj, czy czujesz sens w tym, co robisz. Planuj różne scenariusze, nie tylko taki, w którym uda Ci się zrealizować 100 procent planu.
Jak odpoczywać bez poczucia winy?
W świetle wszystkiego, co powiedzieliśmy o produktywności i ambicji, to pytanie naprawdę ma sens. Często wydaje nam się, że na odpoczynek powinniśmy „zasłużyć”. Że nie ma co zbyt długo odpoczywać, bo jeszcze ktoś – albo częściej my sami uznamy, że to już lenistwo, bezproduktywność, przepalanie czasu, który można by jakoś spożytkować… Stop!
Po pierwsze: odpoczynek jest trwale wpisany w nasze funkcjonowanie. Również totalnie niezaplanowany, niczym nieskrępowany, z oglądaniem seriali albo czymkolwiek, co sprawia nam przyjemność. Aby mieć energię do pracy, trzeba naładować baterie. Nie dziwimy się, że smartfon potrzebuje regularnego ładowania – a przecież tak samo jest z naszym organizmem.
Po drugie: o odpoczynku trzeba myśleć tak samo, jak o rozwoju czy inwestycji w siebie. To nie jest zbędny luksus, fanaberia czy tracenie czasu. To coś, czego potrzebujemy tak samo, jak efektywnej pracy i nowych wyzwań. Nie da się ujechać z pustym bakiem. I to tak naprawdę podstawa mądrego funkcjonowania w świecie.
Zobacz także:
-
Za dużo stresu? Sprawdź naturalne sposoby na złapanie oddechu
-
Jak oczyścić umysł? Mental detox i detoks dopaminowy w praktyce
-
Jak się wyciszyć po męczącym dniu: 7 prostych sposobów
Odkryj suplementy w żelkach so bloomy!